środa, 5 października 2016

Nowy członek Rodziny

Poszukiwania Psa trwały sporo czasu. Rozważałyśmy różne schroniska, fundację zajmujące się zwierzętami jak i osoby prywatne, które z różnych przyczyn postanowiły oddać swojego Psa. Obejrzałyśmy chyba setki zdjęć z opisami. Nie jeden psiak skradł nasze myśli na dłużej. W końcu trafiłyśmy do schroniska na Paluchu.
Pierwsza wizyta na Paluchu to był...szok. uderzający był hałas, wszędzie szczekające psy. Druga rzecz jaka mnie zadziwiła to wygląd schroniska. Spodziewałam się chyba obskurnych, zardzewiałych kojców i takiego ogólnego nieporządku. Znalazłam natomiast czysty teren, z czystymi i dosyć nowo-wyglądającymi boksami oraz ludzi, którzy starali się być pomocni i udzielali wszelkich informacji o konkretnie wybranych psach. Wykreowała mi się tu jakaś laurka o Paluchu ..eh. Nie zrozumcie mnie źle, być może w tym schronisku pracują również osoby niekompetentne lub nie umiejące rozmawiać z ludźmi. Ja na szczęście ich nie spotkałam.
W sumie na Paluchu byłam cztery razy. Pierwsza wizyta była nietrafiona i wyszłam z tamtą z wielkim mętlikiem w głowie. Na drugiej natomiast wybraliśmy pieska i to do  niego musiałyśmy przyjechać na spacery przed adopcyjne.
Nasze serce skradła...Lila.  Urocza, 1,5 roczna suczka, która jak się potem okazało posiada również swój charakterek :D

Życzcie na m powodzenia :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz